Życie „na później”

Pamiętacie, gdy będąc dziećmi marzyliście (mam nadzieję) “kiedyś będę….”? I o ile część dzieci realizuje w dorosłym życiu – mniej lub bardziej – swoje marzenia, tak bardzo duża część ludzi żyje zupełnie inaczej niż to sobie wymarzyli. 

Zaczyna się pozornie niewinnie – od tradycyjnego wychowywania (a może raczej chowania) przez nieświadomych dorosłych. Obserwując dzieci w różnym wieku zauważyłam, że do pewnego momentu cechuje je niepohamowana ciekawość świata i chęć działania natychmiast, już, teraz. To dorośli często hamują zapędy dzieci (w dobrej wierze) komendami – nie teraz, pomyśl, zastanów się jeszcze, jak będziesz duża to… – poddając w wątpliwość ich chęci i pragnienia oraz nie biegaj, nie dotykaj, siedź cicho, bądź grzeczna – stopując ich działania. Tych haseł “hamulców” jest całe mnóstwo – znamy je wszyscy. Formują one z czasem dorosłych, którzy właśnie odkładają w czasie różne sprawy – zwłaszcza te strategiczne dla własnego życia. Zupełnie jakby mieli nieuświadomioną strategię odkładania życia i marzeń na później.

Jeszcze kiedyś zdążę

Strategia ta realizowana jest na poziomie podświadomym i najpierw sobie trzeba to sobie uświadomić. Zwrotem kluczem może być tu “kiedyś będę”. Znacie to? Jeszcze mam czas na dzieci, jeszcze zdążę się ustatkować, kiedyś zrobię to czy tamto – czasem tłumaczona sobie “nie mogę znaleźć odpowiedniego partnera”, “nie mam pieniędzy”, etc.. Nie ma w tym za grosz słuchania siebie, własnego głosu wewnętrznego, własnego serca. Rzucamy się w wir pracy, pomagania innym – ile razy robisz coś dla kogoś kosztem własnego interesu? 

Właśnie – gdyby sprowadzić to do konstatacji, że życie własnym życiem jest naszym interesem (w naszym interesie?), łatwiej byłoby to zrozumieć – prawda? Wyciągnąć to z podświadomości na poziom świadomy i coś z tym wreszcie zrobić. Nie czekać aż przyjdą lata 30-te albo 40-te i człowiek budzi się jak ze snu, że przespał, przeczekał, przeoczył własne życie. Ale przecież to nie koniec – warto powiedzieć dość, teraz JA. Każdy z nas ma swoje życie we władaniu – a może powinien mieć? 

Dlatego warto skupić się na sobie, odetchnąć pełną piersią, rozejrzeć dookoła i skontaktować się z własnymi uczuciami i pragnieniami. Zrobić coś dla siebie. I nie chodzi tu o jedną rzecz, raz na jakiś czas – oczywiście warto od tego zacząć i wprowadzić takie myślenie o własnym życiu. Czy to jest dla mnie? Czy to ma sens dla mojego życia? Stawiajmy sobie takie pytania – pozwalają unikać pakowania się w sytuacje niewygodne, a odpowiedzi na nie pomagają działać w zgodzie ze sobą. 

Świadomość otoczenia

Warto zacząć od świadomego przywoływania się do teraz. Podam przykład z jazdy samochodem – ile razy jadąc z miasta do miasta myślami jesteśmy już na miejscu i nie zauważamy nawet drogi, tego co się dzieje wokół. Poobserwujcie się w tym zakresie. Gdy robiłam prawo jazdy mój instruktor podczas jazd po mieście rzucał mi od czasu do czasu pytanie “jakie było światło” – podczas którejś jazdy skomentowałam jakiś fajny samochód obok, a on skonstatował – świetnie, widzisz inne samochody. I teraz warto ten przykład przełożyć na codzienność – czy zauważasz innych ludzi, czy czujesz podmuch wiatru lub promienie słońca na twarzy, czy słyszysz śpiew ptaków? Od jakiegoś czasu jeżdżąc komunikacją miejską wcale nie wyciągam komórki, nie słucham muzyki – staram się być obecna tu gdzie jestem, uśmiecham się do ludzi. Czasem wysiadam przystanek wcześniej i przez most idę pieszo zachwycając się przyrodą, zielenią i rzeką. A czasem z pracy po prostu idę na pieszo i zauważam otoczenie, budynki, zieleń – doświadczam zmieniających się pór roku. Moją ulubioną obserwacją jest obserwacja kasztanów – jakiś czas temu zafascynowało mnie to, że choćby nie wiem co, zawsze kwitną na matury. Zapewniam – zachwyt potrafi przynieść dużo przyjemności, frajdy oraz inspiracji, a na pewno uspokaja głowę i daje umysłowi wytchnienie od ciągłego “bombardowania” informacjami. 

Odświeżony w ten sposób umysł natychmiast się “odwdzięcza” – podaje nowe pomysły, nowe rozwiązania.“Na szczęście człowieka składają się nie tyle wspaniałe uśmiechy fortuny, które zdarzają się rzadko, ile drobne korzyści, które przytrafiają się na co dzień.” Benjamin Franklin

Życie „na później”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przewiń do góry